coś mi

się przypomniało...


FIOLETOWE CZOŁGI PASĄCE SIĘ NA ŁĄCE
UŚMIECHY WIOSKOWYCH GŁUPKÓW BAWIĄCE PRYMITYWNĄ SPOŁECZNOŚĆ
CZARNA WOŁGA SOŁTYSA UWIĄZANA ŁAŃCUCHEM DO WRÓT STODOŁY
I PROCESJA ZAWODZĄCYCH PŁACZEK
ZMIERZAJĄCA DO NIKĄD
zamknij się w mojej szafie...
nie ma tam moli, więc wychodząc nie rozsiejesz zapachu naftaliny...
aż zapomnę...
drugi raz myślę o kotach marsjańskich...

schowane pomiędzy dwiema kartkami papieru
a jednak...
może wcale nie są takie...
w piątek zerknę sobie na nie z bliska
w piątek



csw trip




i co?
mmmmmmm
tak?
mmmmm
to fajnie

aha, aha...
hepi hepi...
i to na tyle, POSZŁAM się (DO) Utopi(I)ć...

ale było fajnieeee
Głodówka, brak snu, starannie rozregulowane żywienie, bez końca powtarzane modlitwy, za ciasne buty - wszystko to podobno ułatwia spotkanie z boskoscią. Wszechmogący przestaje zachowywać się jak odwieczny wróg. Zmienia odrażający wygląd na miłą buzię subretki, spieszącej spełnić najskrytsze marzenia prawdziwie wierzących. Ekstatyczny usmiech podnosi kąciki ich warg, a w serca zstępuje spokój. Oto wielkie pojednanie.
Ascetyzm nie lezy niestety w mej naturze, ciążą mi resztki rozumu, a poczucie humoru - choć przytępione - nie ułatwia mi dialogu na wysokosci.

BAL NA UGORZE



wczoraj w Iluzjonie...


dziwny dzionek...
dziwna winda...


dziwne miejsce...





niby to samo, ale juz w innych kolorach

to samo niebo...

XX III


balonik nad Wisłą...

dzis zrerknę na ten sam kawałek nieba ;-)
hepi hepi szmatko


a potem puszczałam banki z okna


rowerzystę spotkałam



Wir lassen nie vom Suchen ab,
und doch, am Ende allen unseren Suchens,
sind wir am Ausgangspunkt zuruck
und werden siesen Ort zum ersten Mal erfassen

T.S.Eliot
poszłam do sklepu

schodziłam po schodach